29.01.2012
10:20
Tancerze Pole Dance już od dłuższego czasu walczą z wizerunkiem rurki, jako atrybutem striptizerek z nocnych klubów. Być może rodzi nam się nowa dyscyplina olimpijska, ale większość osób w Polsce wcale nie kojarzy jej z ciężką i ekstremalnie trudną akrobatyką sportową. Czy możemy to wreszcie zmienić? Tego nie wiem, ale jednego jestem pewna - trzeba próbować! Tancerki Pole Dance - i te uczące się i te trenujące innych, opowiadają czym dla nich jest taniec na rurze!
Kilka słów od autora:
Kiedy parę dni temu usłyszałam od przyjaciela, że dziennikarz nie powinien się afiszować z tym, że trenuje taniec na rurze, bo nie wypada, bo traci wiarygodność, bo "co ludzie pomyślą"... Wtedy wiedziałam już, że trzeba o tym napisać, a temat poruszyć z nieco innej strony. To nie miała być wycieczka osobista, jestem jednak głęboko przekonana, że osób które nie rozumieją czym jest Pole Dance jest więcej bo, gdy prawnik, lekarz, specjalista od marketingu lub budowlaniec gra w tenisa, uprawia regularnie jogging, interesuje się sztukami walki lub tańczy (bezpiecznie... powiedzmy sobie salsę) - to jest postrzegany jako osoba jeszcze bardziej atrakcyjna i przede wszystkim interesująca, bo poza pracą ma swoje własne hobby, jest aktywna i dba o swoje ciało. W momencie, gdy sportowym narzędziem użytkowym staje się rura, sytuacja dramatycznie się zmienia. Jeśli ktoś o Pole Dance nie słyszał lub nie miał z tą dyscypliną nic wspólnego, słysząc słowo rurka popada w lekką konsternację (tak właśnie było z właścicielką wynajmowanego przeze mnie mieszkania. Nieźle musiałam się nagadać, żeby wytłumaczyć, że ja nie z "tych"), a potem pojawia się uśmiech zmieszania, bo w głowie już widzi tancerkę zrzucającą z siebie ubranie. Wybaczcie, że piszę w tak osobistym tonie, ale tak właśnie postanowiłam podejść do tematu w tym przypadku.
Z jednej strony zupełnie zrozumiałe jest to, że Pole Dance w Polsce dopiero raczkuje, ale - biorąc pod uwagę stosunkowo niedługi czas jego funkcjonowania - znalazł zadziwiająco dużo zwolenników. Mamy też kilka osób, których nazwiska znane są w coraz szerszych kręgach na całym świecie. Innymi słowy: mamy z czego być dumni!
Tyle na wstępie, artykuł nie jest przecież o mnie. Aby w sposób bardziej przejrzysty i dobitny wyjaśnić, czym naprawdę jest Pole Dance, poprosiłam o pomoc tancerki, kursantki i prawdziwe miłośniczki tej jakże trudnej akrobatyki sportowej. Nikt lepiej niż one nie wytłumaczy, o co w tym wszystkim chodzi! I choć każda z nich w inny sposób postrzega taniec na rurze, wspólnym mianownikiem jest ogromna pasja i jednogłośna opinia, że Pole dance to nie Lap Dance!
Katarzyna Bigos